Kościół p.w. św. Brata Alberta w Bornem Sulinowie

Reprodukcja cyfrowa, format a3. Gramatura papieru min. 300 g, oprawione w antyramę.

Gwarancja jakości i zgodności z oryginałem, zapewniona przez autora.

  • Dodaj recenzję:
  • Dostępność: Jest Jest
  • Cena katalogowa: 49,00 zł
  • Rabat: -8,00 zł
  • 41,00 zł
  • szt.

Produkt wysyłamy w ciągu 48h.

Nie znalazłeś tego, czego szukasz? Potrzebujesz innego formatu? Daj znać! 

Wyślij wiadomość: redakcja@temat.net

To jeden z najmłodszych i zarazem najbrzydszych kościołów na terenie naszego powiatu. Parafia p.w. św. Brata Alberta w Bornem Sulinowie powstała 15 lutego w 1993.
Pierwszym proboszczem i zarazem pierwszym mieszkańcem, dopiero co opuszczonego przez dotychczasowych lokatorów miasta został ks. Remigiusz Szrajnert. Po nim parafię objął ks. Jerzy Stadnik. On też dokończył adaptację koszarowego budynku na kościół.
Właściwie to do dzisiaj praktycznie nic nie wiemy o pierwszym w tym miejscu kościele. Niewielka świątynia znajdowała się na skraju wsi Linde (Lipa - dzisiejsza ul. Lipowa) przy jez. Pile. W miejscu wsi w sierpniu 1938 roku zakończono budowę kompleksu koszarowego Gross Born. Dzisiaj po dawnej wiejskiej zabudowie pozostało kilka domów przy ul. Lipowej.
Z kalendarza wydanego w 1928 roku dowiadujemy się, że we wsi mieszkało 132 mieszkańców, był również kościół.
Po pierwszym borneńskim kościele pozostały jedynie kamienne ślady fundamentów oraz oznaczenie na sztabowej mapie niemieckiej. Kościół najprawdopodobniej został rozebrany już po wojnie przez Rosjan, a na leżącym po przeciwnej stronie dawnej wsi cmentarzu w latach 70. wybudowano blok mieszkalny.
To że na kościół wybrano dotychczasową żołnierską kantynę i przylegający do niej, pochodzący z ok. 1972 roku kinoteatr, urasta niemal do symbolicznego znaczenia. Przecież zgodnie z komunistyczną doktryną, a wcześniej nazistowską, Bóg przynajmniej w tym miejscu, miał nie istnieć.
W pierwszych trzech latach po wyjściu Rosjan msze w spartańskich warunkach odbywały się w dużej sali parterowej kantyny. Przez ten czas, na ile pozwalały na to bardzo skromne finanse, trwały prace adaptacyjne w byłym kinoteatrze. Rozpoczęto od wyburzenia schodkowego układu widowni.
Kolejnym krokiem była adaptacja sceny na prezbiterium. W ścianach podłużnych należało wybić wysoko umieszczone (ze względów konstrukcyjnych) wąskie okna, a pomiędzy nimi, aby rozrzeźbić monotonną elewację wykonać przypory z kamienia. Oprócz ostatniego elementu, pomysł został zaaprobowany i zrealizowany.
Dzięki usilnym staraniom ks. J. Stadnika udało się zdemontować w kasynie (zwanym przez Rosjan Domem Oficera) i przenieść do kościoła, trzy potężne, kute żyrandole. Po spaleniu i wyburzeniu głównej sali, są to jedyne zachowane elementy dawnego, niezwykle bogatego wystroju i wyposażenia kasyna. Należy dodać, że ołtarzowa mensa została wykonana z kamieni zebranych na terenach byłego obozu jenieckiego.
W 2009 roku wybudowano niewielkiej wysokości dzwonnicę. Być może wbrew intencji jej projektanta, swoim kształtem, a także ponurą kolorystyką nawiązuje do jakże niegdyś licznych na tym terenie obiektów, jakim były wieżyczki strażnicze.
Najcenniejszym obiektem w kościele jest tryptyk autorstwa więźnia oflagu w Neubrandenburgu i Gross Born II D, Jana Zamoyskiego. Został wykonany z dostępnych w obozie materiałów: desek z pryczy, puszek i pakowego papieru. W jego centralnej części umieszczona została Matka Boska, na lewym skrzydle Chrobry, Jagiełło i Batory, a na prawym pokłon stanów.
Tryptyk, dzięki niezwykłemu zbiegowi okoliczności, w ostatniej chwili został uratowany z płonącej obozowej kaplicy po przejściu frontu. To właśnie przed nim odprawiono mszę podczas zaślubin z morzem w Kołobrzegu, a potem już nad Łabą mszę św. w dniu zakończenia wojny.
W kościele znajduje się jego kopia, zaś w kaplicy oryginał. Niezwykłe dzieło trafiło do Bornego za przyczyną tutejszego leśniczego – historyka Tadeusza Skowronka.

Zależy nam na tym, żeby reprodukcja wyglądała estetycznie. Dlatego każda z nich oprawiona jest od razu w antyramę (spód - płyta, wierzch z dobrej jakości pcv, powleczone folią zabezpieczającą). Doskonała gramatura papieru - min 300 g.